Interwencjonizm w sieci

Wolny rynek zastępowany jest państwowym interwencjonizmem. Amerykański rząd wspiera instytucje finansowe, a może nawet koncerny samochodowe. W jego ślady idą państwa europejskie, obawiające się skutków kryzysu. W Polsce państwo będzie interweniować w Internecie.

 

Internet sobie radzi świetnie. Żyje własnym, zdigitalizowanym życiem. W Polsce najlepiej widać to, jak kolejne rządy od wielu lat nie potrafią wykorzystać dobrodziejstwa nowych mediów. Ot, taka http://www.mswia.gov.pl jest naprawdę progresywna, bo możecie skorzystać z adresu bez www - http://mswia.gov.pl.

 

Nie uda się tego z http://mi.gov.pl, czy http://arimr.gov.pl. Zresztą, jeśli po wpisaniu ‘www’ też się nic nie otworzy, to potraktujcie to jako obywatelską lekcję pokory i cierpliwości. Doświadczenie urzędników ministerialnych budowane musiało być na portalu Nasza-Klasa, więc długość ładowania się strony nie jest w stanie ich zaskoczyć.

 

Strona http://www.mswia.gov.pl pełni bardzo ważną rolę. Bo chociaż posiada tak samo nieprzyjazną, trudną nawigację i taki sam brak jakichkolwiek interaktywnych rozwiązań do interakcji z użytkownikami sieci jak pozostałe strony rządwe, to jednak mogę dowiedzieć się dzięki Adobe Flash Playerowi (lewa kolumna strony ministerstwa, u góry), kim jest Grzegorz Schetyna, bo się cały czas loopuje.

 

Jeśli instytucja państwowa potrafi sprawnie wykorzystać swoją stronę internetową tylko do celów wizerunkowych, to świadczy o kompletnym niezrozumieniu nowych mediów.

 

Państwo kocha jednak interwencjonizm. Na to w końcu idą moje podatki i daniny pod nazwą ubezpieczeń społecznych. Więc państwo 30 grudnia 2008 roku zdecydowało, że będzie interweniować w Internecie. Myślałem, że wreszcie podzieli Telekomunikację Polską na mniejsze, konkurujące ze sobą podmioty… Ale wolny rynek nie ma nic wspólnego z interwencjonizmem rządu. Państwo ma inny pomysł - nauczy mnie e-biznesu i handlu elektronicznego.

 

Zgadnijcie, ile kliknięć trzeba wykonać ze strony głównej Kancelarii  (i w jakich niespodziewanych miejscach szukać przekierowań), żeby dotrzeć do powyższego dokumentu… Usability, usability, Kancelario Premiera RP!

 

„Chodzi o zwiększenie zastosowań elektronicznych w działalności gospodarczej oraz szersze wykorzystanie treści elektronicznych o walorach biznesowych. W efekcie powinien powstać dodatkowy impuls pozwalający przyspieszyć tempo wzrostu gospodarczego oraz zmienić strukturę rynku technologii informacyjnych (IT) w Polsce”. Ktoś mi wreszcie pokaże, jak wykorzystać potencjał Internetu?

 

Nigdy nie załapałem się na żadne szkolenia prowadzone przez różnorodne rządowe instytucje (co do odnośnika - poczekaj, nie denerwuj się, to rządowa strona, ona kiedyś się załaduje w Twojej przeglądarce….). Zawsze bardzo mi dziękowano za złożony akces, ale zainteresowanie było zbyt duże, żebym został uczestnikiem. Nawet jeśli rejestrowałem się w kilka minut po umieszczeniu ogłoszenia… Może jednak dzięki temu moja firma się rozwija, a nie plajtuje, jak wielu beneficjentów rządowych programów szkoleniowych.

 

Państwo będzie więc interweniować i poprawiać polski Internet. Może być więc źle, albo jeszcze gorzej. „Użytkownikom zostanie udostępniona baza praktycznych informacji dotyczących zagadnień tradycyjnej i „nowej gospodarki (…). Właściciel firmy uzyska w formie elektronicznej informacje ok. na temat ekonomiki e-gospodarki, zasad e-marketingu, zagadnień związanych z wymaganiami klientów czy włączaniem się przedsiębiorców w zamknięte sieci dostawcze”.

 

Kto to zrobi? W jaki sposób zostaną wskazane podmioty do przeprowadzenia tego typu działań? Bo chyba nie będą tego robić urzędnicy zawiadujący fatalnie funkcjonującymi stronami rządowymi…

Technorati Profile