Era i Google rozczarowały
G1 nie działa. Mogłem się tego spodziewać, że telefon zrobiony przez Google Inc. i sprzedawany przez Erę nie będzie działał. Bardziej przeraża mnie fakt, że G1 jest toporny. Nigdy nie porzuciłbym wygodnej klawiatury Nokii E90 dla XX-wiecznych przycisków w G1, których twórców musiała zafascynować funkcjonalność maszyny szyfrującej Enigma. Ale pobawić się nowym pomysłem Google Inc. musiałem, więc brzydki telefon G1 w Erze sobie kupiłem.
O 500 MB paczki danych wysyłanych i ściąganych z sieci mogę jednak zapomnieć, bo telefon nie działa. Pierwszy oficjalnie dostępny w Polsce telefon z systemem Android G1 jest wyposażony w 3,2-calowy ekran dotykowy o rozdzielczości 320×480 pikseli. Posiada żałosną klawiaturę QWERTY, moduł GPS, aparat fotograficzny o rozdzielczości 3,2 megapikseli oraz akcelerometr. Dane mogą być przesyłane w oparciu o technologie HSDPA (pobieranie z szybkością do 7,2 Mb/s), HSUPA (wysyłanie z szybkością do 2 Mb/s) oraz za pośrednictwem sieci Wi-Fi.
Najważniejsze, ze telefon kupiony w Erze nie działa. Może będzie działał za kilka dni, a jeśli nie będzie działał za kilka dni, to mogę się zgłosić do punktu sprzedaży i powiadomić o tym fakcie pracowników punktu sprzedaży. Tak jest w regulaminie sprzedaży - ważne, żeby zapłacić za produkt. Produkt nie musi działać.
W materiałach promocyjnych można przeczytać: „Posiadacze Era G1 z Google będą mogli korzystać z szerokiej oferty platformy Android Market. Zamieszczonych jest na niej obecnie ponad 700 różnego rodzaju aplikacji, takich jak gry i liczne serwisy, m.in., społecznościowe i informacyjne”.
Są to bardzo trafnie przetłumaczone materiały promocyjne. Obecnie jestem posiadaczem telefonu G1, za pomocą którego nawet nie mogę wykonać rozmowy telefonicznej. Ot, plastikowe paskudztwo może mi służyć za przycisk do papieru.