Złośliwy internet
Internauta jest wredny, złośliwy, bystry, ciągle się czepia, atakuje werbalnie i krytykuje. Rozczarowany marką, produktem lub usługą oznajmia to całemu światu.
Obrywa się bankom, branży samochodowej, instytucjom rządowym albo innym internautom. Emocje tryskają z postów na forach, blogach, artykułach i tytułach.
Społeczeństwo obywatelskie, czy nakręcona spirala nienawiści? Popularność Pudelka dała zielone światło blogerom, czy forumowym aktywistom. Ziejące nienawiścią opinie nie są anonimowym żartem, ale podpisywanym z imienia i nazwiska atakiem. Mniej lub bardziej konstruktywnym postrzeganiem przez nas internetu jako źródła komunikacji.
Przez długi czas koronnym argumentem przeciwników internetu był fakt, że w sieci wszystko jest jednym oszustwem i śmietnikiem. Kosmiczne linkowanie totalnie odmiennych stron internetowych powodowało, że nie było wiadomo, które stanowią jakąkolwiek wartość, a spod którego URLa wyskoczy amba.
Red Light Disctrict w Amsterdamie to interaktywny śmietnik świata realnego. W sobotnią, marcową noc wąskie uliczki zapchane są turystami ze wszystkich stron świata - mieszanina języków, zapachów strojów i potrzeb. W różnym wieku, w różnym tempie i przy różnej tonacji dźwięków przemieszczają się pomiędzy kuchnią fusion, pizzą i frytkami.
Czerwone witryny. Czerwone witryny w mieście, które w swoim herbie używa znaku XXX. Domena XXX została zgłoszona w 2005 roku, lecz nigdy nie została wprowadzona do użycia. Już w 2006 projekt domeny XXX został ostatecznie odrzucony przez The Internet Corporation for Assigned Names and Numbers.
Na czerwone witryny w Amsterdamie gapią się wszyscy – bez względu na płeć, czy kolor skóry. Niektórzy zatrzymują się na dłużej, komentują, inni zerkają ukradkiem. Nawet coffeshopy nie wzbudzają takiego zainteresowania, jak roznegliżowane kobiety. Bierna obserwacja wygrywa. W realu i sieci.
Internet to dalej swoista turystyka. Zwiedzamy nowe przestrzenie, ale nie przekraczamy granicy wyznaczonej przez witrynę. Możemy przy tym pokrzyczeć, powydziwiać i poobrażać kogo się da.