Dance macabre Dziennika
Kura bez głowy biega bez celu po podwórku, a gospodarz czeka, aż upadnie. Umierający człowiek chyba też sobie nie zdaje sprawy, jak absurdalne ruchy może wykonywać – zaprezentował to w ostatniej scenie ekranizacji „Popiołu i diamentu” Zbyszek Cybulski.
Prasa drukowana umiera. Spadające nakłady, spadające wydatki na reklamę w prasie. Agonię przyspieszył kryzys, który dotyka tradycyjne media w sposób dramatyczny – również w naszym kraju…
Jak się umiera niegodnie, zaprezentował Robert Krasowski, redaktor naczelny Dziennika. Pragnienie przedśmiertelnych doznań seksualnych było tak wielkie, że dziennikarz zwerbalizował swoją złość, wściekłość, agresję i nienawiść do sieci, forumowiczów i blogerów.
Dziennik ośmieszył się sprawą słynnej blogerki Kataryny. Bo Kataryna ujawniła żałosne podchody dziennikarzy za wszelką cenę próbujących odkryć jej tożsamość. Teraz redaktor naczelny zrzuca odpowiedzialność za swoje czyny i słowa na tych, którzy obrażają Żydów i Niemców w komentarzach portali horyzontalnych. Zadziwiająca socjotechnika, ale w obliczu śmierci tonący brzytwy się chwyta.
Michael Foucault nie opisywał w Historii Szaleństwa tańca śmierci, ale opisywał Statek Głupców. Wsadzano na niego w dawnych wiekach te jednostki, które były społeczeństwu niepotrzebne – ze względu na to, że burzyły spokój średniowiecznej metropolii – obłąkani, nawiedzeni i chorzy psychicznie. Na szczęście dla redaktora Krasowskiego, nikt go dzisiaj nie wsadzi na jego papierowy stateczek. Ale redaktora Krasowskiego mam dość.