IranElection na Twitterze
Gdybym siedział na twitterze jakiś czas temu, pewnie bym nadal się z dystansem wypowiadał o tym medium. Jednak spędziłem w nim ubiegły weekend - chowając się przed deszczem w wirtualnym świecie.
Siedziałem więc (a właściwie siedzę w każdej wolnej chwili) w topicu #IranElection. W ciągu sekundy pojawiają się dziesiątki twitów w języku angielskim, niemieckim, francuskim i hiszpańskim. Są to zarazem informacje bezpośrednio z Teheranu - @persiankiwi: we do not know if foreign press are covering this. we cannot access satellites. #Iranelection; @persiankiwi: Militia still attacking people in sidestreets but main roads are peaceful marchers. #Iranelection, jak również tysiące linków do zdjęć, artykułów i filmów publikowanych na całym świecie.
Autentyczna agregacja najświeższej treści poświęconej określonej tematyce. Błyskawiczna dystrybucja w obrębie całego świata. Dla mnie ekscytujące. Co więcej, następuje też interakcja. Wczoraj zhakowana została strona - http://english.khamenei.ir - oczywiście, przez użytkowników Twittera. Media tradycyjne zaś informują o roli Twittera w irańskim powyborczym kryzysie.