Koobface dostosowany społecznie
W Polsce niewiele firm doceniło popularność i możliwości e-marketingowych działań w obrębie takich społeczności, jak MySpace, Facebook, czy Twitter. Tymczasem na świecie służą już do wszystkiego. Do cyberprzestępstw również.
Właściciele Twittera zdecydował się na czasowe wyłączenie kont użytkowników, których komputery są zarażone złośliwym oprogramowaniem o nazwie Koobface.
Koobface pojawił się ponad rok temu, a pierwszymi atakowanymi przez niego serwisami były Facebook (Koobface to przecież anagram słowa Facebook) oraz MySpace. Później te mniej popularne - Bebo, Hi5, Friendster oraz LiveJournal.
Koobface jest wredny i świetnie realizuje zadanie, dla którego go stworzono, czyli infekowanie kolejnych komputerów złośliwym kodem. Nie ukrywam, że kilka miesięcy temu sam sobie zainfekowałem jeden z komputerów Koobface’m. Obecnie istnieje niemal 1000 wersji tego oprogramowania (tak twierdzi Kaspersky Lab).
Najnowszy wariant Koobface zainfekował komputery co najmniej kilkuset użytkowników Twistera. W przypadku Twittera dodatkowym problemem jest fakt, iż użytkownikom trudno jest na pierwszy rzut oka ocenić, czy prezentowany im odnośnik prowadzi do bezpiecznej strony. W wiadomościach publikowanych na Twitterze obowiązuje bowiem limit znaków - a to sprawia, że wszyscy korzystają z adresów maskujących oryginalny adres URL.