Upał mnie wykańcza, więc dziś totalne głupoty tutaj wypisuję… Ile powinna kosztować strona internetowa? Już wiemy – ponad 360 tysięcy. Bo tyle zapłacił za stronę Prezydent RP. Trąbią o tym wszystkie media, więc nawet nie będę szukał linków… Strona jest poprawnie prosta i poprawnie funkcjonalna. Dobry standard.
Oczywiście, warto zauważyć, że w ramach tych 360 tysięcy klient otrzymuje beta testy, przeniesienie informacji, hotline i hosting i wiele innych udogodnień (na przykład dla osób niepełnosprawnych). Bo tego potrzebuje współczesna standardowa strona internetowa wykorzystywana do celów komercyjnych przez okres kilkunastu miesięcy.
Często podczas przetargów słyszę od klientów, że są zaskoczeni rozpiętością ofert i cen proponowanych im rozwiązań. W sumie im się nie dziwię, bo gdyby ktoś nie mający nic do czynienia z motoryzacją postanowił kupić samochód i posprawdzał oferty, to zaskoczyłaby go informacja, że samochód z rocznika 2009 można kupić za 35 tysięcy złotych lub za 2 miliony złotych.
Marka, silnik i jego moc, komputery pokładowe – na tym się jednak w dzisiejszych czasach znamy, czy pracujemy w motoryzacji, czy nie! Możemy porównać poszczególne ceny poszczególnych marek i modeli. Ale jak to przełożyć na koszt strony internetowej?
Dzięki nowej stronie Prezydenta już wiemy, że jego www powinno kosztować ponad 360 tysięcy. Postanowiłem to porównać z jego samochodem i tu… się rozczarowałem! Prezydent kupił bardzo tanią usługę www. Bo zakupiony przez Kancelarię Prezydenta samochód ma kosztować 2 miliony…
Już wiem, że za średnią stronę Prezydent RP zapłaci ponad 360 tysięcy, a za samochód (którego nie sposób mi oceniać) – 2 miliony. Czyli samochód w cenie 5 stron! Jak bym nie próbował przeliczać, wyniki są marne. Jeśli więc Prezes Iksiński ze Spółki Y posiada samochód za 300 tysięcy, to powinien zamówić stronę w cenie 60 tysięcy i jeszcze w tej cenie otrzyma coś ciekawego na polskim rynku.
Ale co z całą rzeszą tych, którzy zarządzają firmami i jeżdżą samochodami wartymi około 100 tysięcy? Nawet nie chcę przeliczać… Innymi słowy, prezydencki przelicznik wydatków na samochody i strony internetowe godzi w branżę interaktywną!
